Jak zbić fortunę? Uczyć się? Wykształcenie to umiejętność radzenia sobie z codziennym życiem. Ale czy to radzenie sobie związane jest z zarabianiem pieniędzy? Niby mówi się, że nauka to potęgi klucz, ale czy tym kluczem otwiera się sejfy? Historia pokazuje, że milionerem można zostać bez dyplomów. Czyżby szkoła życia?
Bill Gates dla programowania stracił głowę i porzucił studia. Razem z Paulen Allenem - kolegą z Harvardu - założył Microsoft. Teraz jest najbogatszym człowiekiem świata, jednym z właścicieli najpotężniejszego producenta oprogramowania i współzałożycielem Fundacji Billa i Melindy Gatesów.
Plotki głoszą, że Bill zarabia tak dużo, że - gdyby na ziemi leżało mniej niż milion dolarów – nie opłacałoby mu się odrywać od pracy, by je podnieść. Więcej przez ten moment straci, niż zyska. Co więcej - gdyby spieniężyć cały jego majątek w banknoty 100 dolarowe i ułożyć w wieżę – spadałby z niej prawie dwa dni.
Podobną „ścieżkę kariery” obrał Steve Jobs, założyciel i szef firmy Apple. Studiował po to, by po jednym semestrze zrezygnować z nauki. Uczęszczał tylko na kilka wykładów - w tym na zajęcia z kaligrafii. Później przyznał, że gdyby nie kaligrafia, zapewne system operacyjny Apple'a byłby uboższy o wiele czcionek.
Michael Dell także przerwał naukę - już w wieku 19 lat. Założył firmę PC's Limited, później przemianował ją na Dell. Przez całe lata koncern ten był największym i najbardziej dochodowym producentem komputerów osobistych na świecie. Ostatnio wyprzedził go HP, ale obie marki idą łeb w łeb, więc na rynku pecetów ciężko znaleźć firmę, która mogłoby równać się z Dellem.
Coco Chanel również nie szczyciła się swoimi dyplomami. W wieku 18 lat opuściła sierociniec i zaczęła pracować w warsztacie krawieckim. Tam poznała swojego przyszłego kochanka - angielskiego playboya Etienne'a Balsana. Zajęła się hobbystycznym projektowaniem kapeluszy, które szybko zyskały sobie uznanie pań z paryskiej elity. Tak rozpoczęła się wielka kariera największej ikony mody. Coco trafiła nawet na listę ,,100 najbardziej wpływowych osób XX wieku" magazynu Time.
A Arystoteles Onassis? Grecki biznesmen w wieku 17 lat wyjechał z domu, biorąc tylko walizkę i 450 dolarów. Jego majątek rozpoczął się od produkcji papierosów z importowanego - delikatnego w smaku - tytoniu. Swój pierwszy milion dolarów zarobił w wieku 25 lat. Jednak jako milioner Onassis kojarzony jest jako armator.
Ojciec kaczora Donalda też nie był szkolnym prymusem. Walt Disney porzucił szkołę już w wieku 16 lat. Chciał wstąpić do armii, ale tak młodych chłopców nie przyjmowano. Trafił do Czerwonego Krzyża i wziął udział w I wojnie światowej jako kierowca ambulansu. Po wojnie Disney pracował jako rysownik w gazetach i twórca plakatów kinowych. Później przeniósł się do Hollywood i tam zajął się filmem animowanym.
Te liczne wyjątki potwierdzają jednak regułę, że wykształceni zarabiają więcej od pozostałych. Myślenia nigdy za mało.
Jak zostać milionerem?
1. Patrz daleko na drogę przed sobą. Miej wizję. Każdy milioner musiał od czegoś zacząć. Warren Buffet - by zdobyć dzisiejsze 25 miliardów - startował z 25 dolarami w kieszeni. Postaw sobie poprzeczkę wysoko i idź do celu małymi kroczkami.
2. Rozwijaj się. Czytaj książki i pisma. Gdy czegoś nie wiesz - szukaj odpowiedzi. Zaskakująco dużo sukcesów finansowych milionerzy zawdzięczają czytaniu książek o finansach. Wiedza jest potęgą.
3. Pasja się opłaca. Musisz kochać to, co robisz. Gdy masz entuzjazm w swojej pracy, troszczysz się też o jej następstwa. Z wypowiedzi ankietowanych milionerów wynika, że 80% z nich nie odniosłoby sukcesu, gdyby to, co robią nie było ich powołaniem.
4. Rozkładaj zarobione pieniądze, ale najpierw zapłać sobie. Finansowy zastrzyk pozwala ci uciec z dotychczasowej sytuacji. Odkładaj także pieniądze na emeryturę i inwestycje.
5. Bądź śmiałym! Do odważnych świat należy. Ryzykuj. Ludzie sukcesu ponoszą najwięcej porażek, ale dbają o to, by móc próbować na nowo. Przeciętni ludzie nie próbują nic nowego, bo boją się porażki. Ludzi sukcesu nie interesuje „druga strona medalu” - skierowani są na pomyślność.
|