Prezentacje
       Aktualnosci
       Serwisy
       Platforma kontaktowa
       biurocentrum.pl
        Temat tygodnia

 2010-03-01
Śmierć z przepracowania, czyli karoshi
Bez pracy nie ma kołaczy? Ale nie wolno przesadzać z pracą, bo te kołacze… mogą zrujnować życie. A może i jeszcze gorzej. Dlaczego intensywna praca jest niebezpieczna?
 
Sam termin ‘karoshi’ pochodzi z Japonii, ale zadomowił się już w językach zachodnich. Oznacza ‘śmierć z przepracowania’. Jednak w języku japońskim istnieją dwa terminy na określenie tego zjawiska. Różnią się od siebie rodzajem śmierci: karoshi, czyli w dosłownym tłumaczeniu ‘śmierć z przepracowania’ spowodowana przez zawał bądź wylew i karo-jisatsu- samobójstwo z przepracowania.
 
Głodny potwór
Dziewczynka znalazła na dworze małego, ślicznego stworka. Bardzo go polubiła. W domu czesała mu futerko, robiła miejsce do spania w swoim pokoju i przynosiła jedzenie. Dlatego stworek rósł szybko, był coraz większy i silniejszy. Tylko że rosnąc, powiększał się także jego apetyt. Dziewczynka przynosiła mu więc coraz więcej jedzenia, aż w końcu była zasapana i zmęczona. A stwór żądał więcej i więcej, zaczął wymykać się z pokoju, żeby samemu pójść do spiżarni, gdzie połykał wszystko, co wpadło mu w łapy. Gdy pożarł nawet meble i telewizor, dalej łakomie rozglądał się po pustym mieszkaniu, ale została w nim już tylko dziewczynka. Stwór wyciągnął ku niej swoje brudne łapy i zaczął rozdziewać paszczę. Dziewczynka próbowała się gdzieś schować, ale w pustym mieszkaniu nie było żadnej kryjówki. Na szczęście w tym momencie wrócili rodzice, rozcięli potwora, z którego wypadło wszystko, co do tej pory zjadł i przepędzili go z domu. Ale dlaczego doszło do tego koszmaru?
 
Nie przepracowuj się
Absorbująca i dająca poczucie spełnienia praca to szczęście. Ludzie zaś mają skłonność do poświęcania coraz więcej czasu na czynności, które przynoszą korzyści albo są przyjemne. W skrajnym przypadku oznacza to przesłanianie przez pracę wszystkich innych obszarów życia. Wtedy „w mieszkaniu” nie pozostaje nic prócz łakomego stwora, a człowiekowi faktycznie może zagrozić śmierć.
 
Objawów karoshi brak
Pierwszy przypadek karoshi – śmierci z przepracowania odnotowano w Japonii w 1969 roku. 29 letni japoński dziennikarz zmarł nagle po wylewie krwi do mózgu. Do ostatniego dnia świetnie się czuł i wydawałoby się, że będzie nadal mógł pracować po 20 godzin na dobę. Nic nie zapowiadało jego nagłej śmierci. To typowe: osoby, które umrą na karoshi aż do śmierci czują się dobrze, mają dalekosiężne plany i nie wykazują objawów drastycznego przepracowania – takiego jak np. ciągłe uczucie zmęczenia, depresja czy impulsywność. Jedną ze słynniejszych ofiar karoshi był premier Japonii, Keizo Obuchi, który zmarł w 2000 roku.
 
Jak rozpoznać pracoholika?
Typowy pracoholik jest całkowicie zaangażowany w życie swojej firmy. Praca jest dla niego wszystkim: tematem do rozmów, hobby, matką, żoną i kochanką. Bez niej nie potrafi funkcjonować. Jeśli już zdarzy mu się skorzystać z zaległego urlopu z pewnością zabierze ze sobą telefon służbowy i laptopa. Nie będzie cieszył się i korzystał z wolnego czasu lub oddawał się słodkiemu lenistwu wręcz przeciwnie: uzna ten czas za stracony. Prawdopodobnie będzie chodził z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie miejsca, a gdy wreszcie skończą się ‘upragnione’ wakacje, z uczuciem ulgi pobiegnie do swojej firmy.
Ambicja, chęć rywalizacji i potrzeba sprawdzania się sprzyjają pracoholizmowi, jednak psychologowie twierdzą, że wszystko zależy od tego, jaki mamy stosunek do swojej pracy.
Nie wszyscy, którzy czerpią satysfakcję ze swojej pracy i poświęcają jej wiele uwagi i wysiłku są od niej uzależnieni. Wszystko jest w porządku, o ile umiemy odpoczywać, oderwać się od pracy, wyłączyć telefon i - korzystając z wolnych chwil - zająć się wszystkim tym, na co zwykle brakuje nam czasu.
Problem pojawia się wtedy, gdy praca przesłania nam cały świat. Zaniedbujemy dla niej dom, rodzinę, znajomych, swoje zdrowie, a gdy nie możemy do niej iść, odczuwamy smutek, niepokój, a nawet lęk.
 
Uważaj!
Nie jest tak, że pracoholikiem trzeba się urodzić. Pracoholizm jest wytworem prężnie rozwijającej się gospodarki, rozwoju technologicznego i nieustannego „wyścigu szczurów”. Jednym słowem to właśnie ciągle rywalizujące ze sobą korporacje są fabryka pracoholików. Pragnący zapewnić sobie wysoki standard życia młody ambitny pracownik - skutecznie wspomagany systemem kija i marchewki - pnie się po szczeblach kariery, wypruwając sobie żyły, aby tylko wykazać się i sprostać wymaganiom szefa. To nadal obowiązujący ideał i wzór. Otrzeźwienie zazwyczaj przychodzi za późno, kiedy to nasz ideał budzi się w szpitalu po swoim pierwszym zawale w wieku 28 lat (to oczywiście ta bardziej optymistyczna wersja). Nadal obowiązuje teoria głosząca, iż najlepszy pracownik to człowiek, który dużo pracuje. Nie jest to jednak prawda. Psychologowie dowodzą, iż czas, jaki przeznaczamy na pracę i jej wyniki nie są do siebie wprost proporcjonalne. Radzą też, aby pracodawcy nie zatrudniali i nie awansowali osób, które szokują swoją pracowitością. Co zrobić jednak, kiedy większość menadżerów jest uzależnionych od pracy?


    

Więcej tematów tygodnia   

       Komentarze  [0]dodaj   
  FORUM

     
o nas | kontakt
NA SKRÓTY:    akcesoria biurowe, przybory do pisania, papier i druki, oprawy dokumentów, archiwizacja dokumentów, organizacja biura, koperty i opakowania,
pieczątki i datowniki, biurowe maszyny, konferencyjna aparatura, RTV urządzenia i sprzęt, telefonia stacjonarna, telofonia GSM, internet, komputery, meble-biuro,
czystość i sprzątanie, ochrona, catering, żywność z dowozem, naprawa i serwis